sobota, 7 lutego 2015

Rozdział VII : ,,Zła wiadomość"

Sen przerwał mi głośny budzik. Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek - 6.25. Dean nadal słodko spał więc postanowiłam że nie będę go budzić. Szybko się ubrałam i uczesałam. Następnie zeszłam do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Mamy już nie było. Od jakiegoś czasu późno wraca i wcześnie wychodzi. Myślę że to może mieć związek z jej nowym niby kolegą z pracy z którym tak długo i intensywnie pracuje. W sumie, ja też jej nigdy nie mówię o swoich sprawach sercowych. Najgorsze jest to że ona zawsze widzi po mnie że coś jest nie tak. Nie wiem jak to robi, ale zawsze widzi że płakałam albo po prostu że jestem zdołowana. Chociaż jestem bardzo zamknięta w sobie i ukrywam to co czuje, to w końcu i tak wybucham milionem łez i żalę się przez godzinę jak mi źle. Ale tylko mamie i Rose. Nikomu oprócz nich nie ufam. Po prostu już taka jestem, i nie wiem czy to wada czy zaleta. A w zasadzie nie jestem taka tylko po prostu już wiele razy się zawiodłam właśnie na osobach które dążyłam ogromnym zaufaniem. Teraz boje się ponownej takiej sytuacji i ponownego zranienia.



Zrobiłam parę tostów dla Dean'a, natomiast sama zjadłam jogurt naturalny z musli. Z reguły nigdy nie jem śniadań. Dopiero w szkole w godzinach 10-12. Rano nigdy nie mam ochoty na jedzenie, o co mama zawsze jest zła. Dzisiaj ostatni dzień popraw i będę wolna od zagrożeń i zdam. Jeszcze miesiąc i koniec roku szkolnego zatem czekają mnie wakacje i nowa szkoły. Gdy weszłam do swojego pokoju, Dean nadal spał. Obudziłam go słodkim pocałunkiem. Bardzo ucieszyło go śniadanie do łóżka. Kto powiedział że tylko faceci mają robić śniadanie a później przynosić je do łóżka? Kobiety też się mogą czasem postarać tym bardziej że później facet jest zadowolony przynajmniej do południa. Pojechaliśmy do szkoły razem. W autobusie jeszcze przeglądałam na szybko genetykę którą praktycznie już znałam na pamięć. Biologia to mój ulubiony przedmiot zdecydowanie. Po wejściu do klasy nauczycielka od razu dała mi sprawdzian który napisałam w ciągu dwudziestu minut bo bardzo dobrze byłam przygotowana. Dostałam piątkę wiec bardzo się ucieszyłam. Nauczyciele wystawiali już oceny końcoworoczne. Moje nie były zbyt dobre aczkolwiek było to uzasadnione moim stanem psychicznym w ciągu tego roku. Co nie oznacza że egzaminy gimnazjalne źle mi poszły bo myślę że poszły mi całkiem dobrze i na pewno się dostane do jakiegoś liceum. Gdy wyszłam ze szkoły na ławce zaraz przy drzwiach wyjściowych siedział Dean.
- Czekam na Ciebie i czekam bo pomyślałem że może gdzieś razem skoczymy? - zaproponował.
Uśmiechnęłam się szeroko i poszliśmy do kina na Zostań, jeśli kochasz. Oczywiście że się wzruszyłam, jak zawsze przy filmach tego typu. Przez cały film Dean trzymał mnie za rękę co bardzo mi się podobało. Problem dziewczyny z kawiarni nadal mnie martwi, ale wiem że nic z tego nie wyjdzie jeśli chociaż nie postaram się zaufać. Po kinie, Dean odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się krótkim słodkim pocałunkiem pod moim domem. Wparowałam do domu i nie ukrywam że bardzo zszokowało mnie to, co zobaczyłam. Moja mama na kolanach jakiegoś obcego mężczyzny. Cudownego kolegi z pracy z którym ma tyle zajęć że oczywiście zajmują się w domu papierami i pracą! Nikt nigdy nie zastąpi mi ojca. Dziwię się, że matka w tak szybkim czasie jednak znalazła sobie zastępstwo. Byłam wściekła. Wiem, że może to i dobrze że jest szczęśliwa ale dla mnie to i tak wszystko za szybko, nawet mi nic nie powiedziała! Pobiegłam szybko na górę oburzona i zamknęłam się w swoim pokoju. Mama była uśmiechnięta ale jej mina szybko zmieniła się i była bardzo zaskoczona, a tajemniczy mężczyzna miał kwaśną minę, a na jego twarzy dostrzegłam strach i zdziwienie. Położyłam się na łóżku i zaczęłam głośno słuchać muzyki. Pół godziny później przyszła mama.
-Wiem, że jest Ci ciężko i nie możesz się przezwyczaić do tej sytuacji.. - zaczęła siadając obok mnie na łóżku.
-Ale uwierz mi że teraz jestem szczęśliwa. Czy chciałabyś żeby Twoja mama cały czas była smutna i nie zaznała już nigdy szczęścia? - zapytała ze smutkiem.
-Po prostu nie spodziewałam się, że tak szybko pogodzisz się z odejściem taty, i pocieszysz się kimś innym - szepnęłam.
-Ale ja się nie pocieszam. Jak zauważyłaś często się spotykam z Michael'em ale to też dlatego, że razem pracujemy. Oczywiście przyjaźnimy się w pewien sposób. Może to nawet coś więcej niż przyjaźń ale ja jeszcze nie jestem na to gotowa. Więc nie wdaję się jeszcze w żadne związki bo nie czuje tego. Mi taty też już nikt nie zastąpi, bo nikt nie będzie taki jak on. Ale przecież muszę jakoś zacząć żyć prawda? - zapytała,
-Masz rację mamo, po prostu myślałam że już jesteś z tym mężczyzną ale jeśli tak to wygląda, to przepraszam że byłam taka dla Ciebie.- przytuliłam ją.

Następnego dnia mama zaraz po szkole przedstawiła mi Michael'a. Okazało się że to naprawdę miły facet. Był dwa lata starszy od mamy czyli miał 38 lat. Wysoki, ciemne proste włosy, brązowe oczy, dobrze zbudowany i dosyć elegancki. Przyszedł w niebieskiej koszuli i czarnych spodniach. W ręce miał skórzaną teczkę wypełnioną papierami. Czyli podobnie jak moja mama, tyle że ona raczej miała wypełniony stół w salonie albo torbę.
-Dzień Dobry - powiedziałam zawstydzona.
-Dzień Dobry, jestem Michael i jestem przyjacielem Twojej mamy - powiedział tak, jakby chciał się usprawiedliwić. - Jak wiesz, razem pracujemy i dlatego tak dużo czasu spędzamy razem.. - i po co on się tak tłumaczy? - Pomyślałam.
-Ja jak już wiesz, mam na imię Amy i po wakacjach idę do liceum - uśmiechnęłam się.
-Może zjemy razem obiad? - wtrąciła mama.
Usiedliśmy więc w trójkę przy stole i w sumie, to był jeden z najlepszych obiadów od ostatniego czasu. Było naprawdę fajnie. Michael to bardzo wesoły i radosny facet z ogromnym poczuciem humoru. Co chwilę opowiadał jakieś kawały albo żartował sobie. To dlatego mama go tak lubi! - pomyślałam. Mama co chwilę się śmiała i była naprawdę szczęśliwa. Chociaż w tych momentach kiedy przebywała z Michaelem, bo myślę że jak zostawała sama, to było jej przykro i smutno. Samotność zawsze jest beznadziejna, tym bardziej jak kogoś się straci ... Pomyślałam że może jutro zaproszę Dean'a i przedstawię go mamie. W końcu tyle już się z nim znam, spotykam i w ogóle że chyba mama powinna go wreszcie poznać. Oby go polubiła! Wtedy będziemy mogli razem jechać na wakacje. Chociaż nie jestem pewna, czy się zgodzi, Z drugiej strony mogłaby pobyć sama z Michael'em. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie. Po obiedzie, poszłam do swojego pokoju a mama i Michael zostali razem w salonie i oglądali jakiś film świetnie się przy tym bawiąc, Ja natomiast postanowiłam spotkać się z Rose. Do jej domu, miałam jakieś dwadzieścia minut, Zapukałam i w drzwiach od razu ukazała mi się Rose. Jak zwykle w swoim domowym stroju - szare spodnie dresowe i czarna luźna koszulka wyglądała dobrze.
-Tak dawno Cię nie było! - powiedziała przytulając się.
Weszłyśmy od razu do jej pokoju. Był on dosyć duży. Ściany były w kolorze ciemnej zieleni, a meble z jasnego drewna. Niedaleko okna stało czarne łóżko z bardzo wygodnym materacem, Obok szafka nocna również z jasnego drewna na której była lampka nocna, dwie świeczki i trzy grube książki. W pokoju znajdowały się również dwa duże czarno-białe obrazy. Rose na chwilę wyszła, jednak po paru minutach wróciła z ciastkami i dwiema kawami.
-Opowiadaj jak u Ciebie - zaczęła.
-Muszę Ci się do czegoś przyznać - wyznałam.
-Zabiłaś kogoś? - zaśmiała się.
-Oczywiście że nie - powiedziałam z uśmiechem - Ja Tylko wróciłam do Deana - powiedziałam to i na samą myśl poczułam ciepło na całym ciele i motyle w brzuchu.
-Żartujesz prawda? - powiedziała zdenerwowana.
-Nie. Nie bądź zła, przecież wszystko teraz nareszcie mi się ułoży. - szepnęłam.
-Ułoży Ci się, tak? A wiesz kogo widziałam parę dni temu w kawiarni w naszej galerii w centrum popijającego kawkę? - zapytała groźnie,
-No nie wiem .. - spuściłam głowę.
-Twojego CHŁOPAKA - wybuchła - Mało tego nie był sam, oj nie był. Takie typy nigdy nie są same! Siedział z jakąś dosyć ładną blondynką. Oczywiście wyglądała na starszą niż my, bo wiesz pewnie lubi takie doświadczone ... - zamilkła się widząc moją reakcję...



I jest kolejny rozdział! 
Cieszę się niesamowicie <3 
Pozdrawiam :*




poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział VI : ,, Wizyta u Dean'a"

Gdy się obudziłam około 8 rano, Deana już nie było. Wymknął się ! Nie lubię zasypiać przy nim, a budzić się sama w zimnym łóżku gdy nikt mnie nie przytula. Na szafce nocnej leżała karteczka a obok talerzyk na którym leżały dwie duże kanapki z pomidorem, sałatą i serem - dokładnie takie jakie lubiłam. Obok stała gorąca herbata co oznaczało że wyszedł  niedawno. Przeczytałam kartkę leżącą obok.

Amy...
Wiem, że tego nie cierpisz, ale Twoja mama wróciła, a jak by mnie zobaczyła to wiesz, że byłaby masakra. Smacznego kochanie : *

W sumie, dobrze zrobił. Moja mama miała obsesję na punkcie chłopaków i tego że w tym wieku mam chłopaka. Choć jeszcze nie wiedziała że do siebie wróciliśmy. Byłaby bardzo zła, ponieważ wie jak bardzo Dean mnie zranił. Leżąc w łóżku zaczęłam rozmyślać o wczorajszym dniu. Przecież nie mogę być tak bardzo nieufna. Wiem o tym dobrze, ale tyle razy się w życiu zawiodłam. Jest mi z tym wszystkim ciężko. Jak się dowiedzieć prawdy? Przecież nie będę czytać Dean'owi wiadomości na telefonie, ani nie przeszukam mu pokoju - zaśmiałam się na samą myśl. Chyba inaczej się nie dowiem... Może na razie to po prostu zostawię tak jak jest choć źle się z tym czuję. Zeszłam na dół, mama leżała na łóżku i przeglądała jakieś papiery. Podniosła wzrok i uśmiechnęła się szeroko. Była dziwnie spokojna i szczęśliwa gdy wracała do domu po swojej długiej nieobecności co dawało mi dużo do myślenia. Może faktycznie kogoś ma .. Sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony nigdy nie będę mieć już taty nie ważne jakiego faceta znalazła by sobie mama, a z drugiej może ona faktycznie wtedy będzie szczęśliwsza. Moje przemyślenia przerwała wibracja mojego telefonu.

Może wpadniesz dziś do mnie? Za pół godziny?

Dean! Widząc wiadomość od razu pobiegłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, związałam włosy w wysokiego kucyka, założyłam pierwsze lepsze ubrania i wybiegłam z domu. Po drodze rozmyślałam o tym że może uda mi się dziś czegoś dowiedzieć w wiadomej sprawie. A może powinnam sobie odpuścić? Szłam szybkim krokiem aż w końcu znalazłam się pod drzwiami domu Deana. Zapukałam cicho i w ciągu minuty Dean otworzył mi drzwi. Pocałował mnie czule na przywitanie, złapał za rękę i pociągnął do swojego pokoju. Usiadłam swobodnie na łóżku po czym on wyszedł zrobić mi herbatę. Wiedziałam że mam szansę teraz na znalezienie informacji jednak rozglądając się po pokoju nie widziałam ani telefonu, ani laptopa.. Gdy stałam nad komodą i patrzyłam na wszystkie przedmioty znajdujące się na niej - dwie duże fioletowe świece, słuchawki do telefonu, dość gruba książka, koperty które kusiły mnie abym na nie zerknęła bliżej, ramka ze zdjęciem Deana i jego rodziców oraz parę innych rzeczy. Gdy już miałam ochotę wziąć koperty do rąk, do pokoju niespodziewanie wszedł Dean z gorącą herbatą i  czekoladowymi  ciastkami na talerzyku. Spojrzał na mnie i zaraz na komodę.
- Patrzyłaś na zdjęcie? - zapytał z ciekawością.
- Jasne, bardzo lubię zdjęcia i sama mam ich mnóstwo w pokoju, przecież wiesz.. - powiedziałem z uśmiechem.
- Chciałbym wrócić jeszcze do sprawy  wczorajszej. Powiedz mi czy ty w ogóle mi ufasz? Bo wydaje mi się że uwierzyłaś tej dziewczynie - powiedział ze smutkiem.
- Sama nie wiem, ciężko mi zaufać po tym wszystkim .. -odpowiedziałam bez namysłu.
Leżeliśmy dobre pół godziny nie odzywając się do siebie ani słowem. Wiedziałam, że jest mu smutno przeze mnie ale nie mogłam go okłamywać. W jednej chwili stwierdziłam że jestem głupia że próbuję znaleźć informacji dotyczących tamtej dziewczyny. Już sobie wyobrażam jak czytam mu wszystkie SMS'y.. To kompletnie nie w moim stylu i bardzo nie w porządku. Ułożyłam się na prawym boku, a Dean idealnie dopasował swoje ciało do mojego przytulając mnie.
- O czym myślisz? - szepnął.
- O nas, o tym że wróciliśmy do siebie, że Cię kocham i czy uda mi się znowu zaufać - powiedziałam odwracając się do niego tak, żeby spojrzeć mu głęboko w oczy.
- Wiesz, że Cię kocham. I mogę długo czekać na to aż ponownie mi zaufasz, wiem że to wszystko moja wina. Więc będę cierpliwy. Teraz po prostu ze mną bądź. - powiedział całując mnie czule w usta.


Wracając do domu nie mogłam przestać myśleć o tym wszystkim. Słuchałam głośno muzyki, idąc pewnym krokiem. Wchodząc do domu zauważyłam że ktoś jest u mamy - nowy samochód pod domem i buty na wycieraczce. Moja mama -Rosalie nagle wybiegła z salonu. Na stoliku jak zawsze było mnóstwo papierów ponieważ mama pracowała w wielkiej firmie i była tam księgową.
- Amy, nie spodziewałam się że tak szybko wrócisz! - powiedziała zdenerwowana.
- Tak szybko? Jest 20. - powiedziałam od razu.
- Jest ktoś u mnie, więc zajmij się sobą ponieważ pracujemy - uśmiechnęła się.
Chwilę później wróciła do sypialni po kolejną stertę papierów, mężczyzna chyba był w toalecie i dobrze. Nie miałam ochoty na poznawanie nikogo nowego. Szybko wpadłam do kuchni, wzięłam bagietkę czosnkową i pobiegłam na górę. Zaraz później położyłam się do łóżka. Czytałam kolejną książkę, tym razem Gwiazd naszych wina. Strasznie się wzruszałam przy książkach takiego typu. Gdy skończyłam kolejny rozdział, poszłam do toalety, wykąpałam się i przebrałam w moją koszulę nocną. Chwilę później zasypiałam już w swoim łóżku.

Mój sen przerwało dziwne pukanie. Wstałam gwałtownie przestraszona, zerknęłam na zegarek - 01:27 i spojrzałam na okno balkonowe. DEAN! Co on tu robi o tej porze, czy on oszalał? Podbiegłam do okna i szybko je otworzyłam. Dean od razu się przytulił, ściągnął buty i spodnie, przekręcił klucz w drzwiach, zamknął balkon, usiadł na łóżku złapał mnie za ręce, spojrzał głęboko w oczy i powiedział nie mogłem bez Ciebie zasnąć kochanie. Byłam szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Szybko się do niego wtuliłam i tak już zasnęliśmy ..


Kochani!
Wczoraj, weszłam na bloga i poczytałam sobie  komentarze. Było mi tak bardzo miło.. Nie ma nic lepszego niż takie cudowne komentarze jak ja dostaje ,, Masz talent, czekam z niecierpliwością na następny rozdział ". Uznałam, że bardzo mi tego brakuje, a że mam teraz ferie zimowe, to mam trochę czasu na pisanie. Wracam po dwóch latach i myślę że teraz moje rozdziały będą jeszcze lepsze niż w gimnazjum. Mój ostatni wpis napisałam  w 3 klasie gimnazjum. Teraz jestem w połowie 2 klasy liceum. Postaram się wstawiać nowe rozdziały. Chociaż już teraz, wszyscy nas straszą maturą. Najbardziej się boję chemii. Ponieważ jestem na profilu biologiczno- chemicznym więc ilość nauki jest ogromna. Czekam na wasze komentarze. Pozdrawiam i dziękuje wszystkim czytającym ♥