środa, 25 lipca 2012

Rozdział III ♥ : ,, Zaufanie "

O dziwo obudziłam się z uśmiechem ? Chyba podobał mi się wczorajszy dzień. Dean pokazał że mu zależy, ale to jeszcze nie koniec. Ja całkiem przypadkiem pokazałam mu że nie jest mi obojętny i że jednak coś do niego czuję, choć tak bardzo kłamałam że jest mi obojętny. Pfff... teraz dotarło do mnie jaka głupia jestem. Przecież Dean to cały mój świat! Pewnie teraz leży w łóżku, tak jak ja i zastanawia się czy spałam w jego koszulce- pomyślałam i uśmiechnęłam się po raz drugi w tym dniu. Nie wiem dlaczego, ale czułam że ten dzień będzie wyjątkowy, że zdarzy się coś niezwykłego. Od dość długiego czasu nie doznaję szczęścia. Codziennie był płacz, ból, rany, smutek, krzyk ... Dzisiaj mój dzień się zaczął pozytywnie.


 Ciekawe co Dean dzisiaj wymyśli... - zastanawiałam się. Wstałam bardzo wyspana, i z chęcią zaczęłam szykować się do szkoły.Oczywiście nie śpieszyło mi się ani na lekcje, ani na wyrównawcze. Pragnęłam iść do szkoły tylko po to, żeby go zobaczyć. Jego ciemne włosy uczesane w ,, artystyczny nieład " , jego oczy które promieniowały szczęściem tylko wtedy gdy był obok mnie. Bliskość z nim była dla mnie narkotykiem. Zawsze było mi mało. Po kilkugodzinnym przytulaniu, zawsze gdy się rozstawaliśmy  ledwo wyszłam z jego domu, albo on z mojego i już tęskniłam. Był jak narkotyk a gdy go zabrakło musiałam zmienić dilera,na tego który sprzedawał już narkotyki w postaci marychy, albo jakieś innego świństwa.


Teraz mój narkotyk częściowo wrócił. Wzięłam szybki prysznic i zbiegłam do kuchni w samych bokserkach i bluzce Deana. Mama się krzywo na mnie patrzyła, jakby to było takie dziwne że ludzie się uśmiechają. W sumie, jeśli chodzi o mnie to był to rzadki widok. Zjadłam płatki z mlekiem a potem wróciłam na gorę. Spakowałam wszystkie książki i założyłam czarne spodenki. Tym razem zmieniłam bluzkę bo Dean na razie nie może się dowiedzieć że go kocham. To by było zbyt łatwe. Musi się trochę pomęczyć, poczekać pocierpieć. Tak wiem, dziwna jest ta moja logika, ale tak będzie lepiej. Bo im dłużej się na coś czeka, tym bardziej się to potem docenia. Założyłam jakieś kolczyki i wyszłam z domu wcześniej niż zawsze. Przed domem miałam dwuosobową huśtawkę więc usiadłam na niej i zaczęłam powtarzać sobie chemię. Po jakimś czasie przyszedł do mnie mój czarny kot. Trzyletni. Dostałam go na urodziny od taty gdy żył. Dlatego był dla mnie taki cenny. Zorientowałam się że już strasznie późno i pognałam na przystanek. Wpadłam do autobusu jak z procy i stanęłam zaraz przy drzwiach. Autobus dojechał na miejsce.


Wysiadłam wpadając na stojącego przed drzwiami Deana.
-Cześć, jakie miłe przywitanie. Całą noc o tobie myślałem - uśmiechnął się.
-Nie masz co robić po nocach? Ja wolę spać - skłamałam - A teraz przepraszam ale zmykam na chemię- powiedziałam zostawiając go samego.
- Mogę Cię odprowadzić czy to też zbyt wiele? - zapytał złośliwie.
- Sama dojdę, chcę się przejść - powiedziałam zakładając słuchawki.
Wiedziałam że takie olewanie Deana, nie jest wcale takie dobre. Na początku, było okej. Teraz już zaczyna się wkurzać. Ale to zapewne minie. Mam przynajmniej taką nadzieję. Gdy skończyła się trzecia piosenka z mojej playlisty weszłam do szkoły. Strasznie się bałam serce zaczęło bić mi szybciej, ręce zrobiły się mokre. Weszłam do klasy,gdzie czekała na mnie chemica.
- Dzień Dobry - przywitałam się.
- Dzień Dobry Amy. Mam nadzieję że jesteś przygotowana? - zapytała z nadzieją.
- Uczyłam się więc powinnam to dobrze napisać - powiedziałam z pewnością.
- Przygotowałam Ci łatwiejsze zadania - powiedziała, wręczając mi sprawdzian.

books, desk, grainy, school

Spogładając na kartkę pomyślałam że nic nie napiszę. Zadania wydawały się trudne ale zmieniłam  podejście i powiedziałam sobie w myśli : uczyłam się, zdam. Zabrałam się do rozwiązywania testu. Gdy zadzwonił dzwonek nauczycielka zabrała mi test, i zaczęła go sprawdzać od razu.
- Dostateczny - poinformowała mnie.
- Dziękuję- odpowiedziałam wychodząc z sali. Potem pognałam na niemiecki, i poprawiłam go. Ten dzień pod względem szkolnym był bardzo pozytywny - pomyślałam siedząc na ławce niedaleko szkoły. Patrzałam tępo w ziemię ciesząc się tym, że jednak zdaje. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać sms-a do Rose. Siedziałam skupiona na pisaniu tak że nie przejmowałam się niczym innym.
- Czuję Deana, a raczej jego perfumy. Łagodny zapach męskich perfum z nutą ostrości osłabiał mnie. Kochałam go czuć, zawsze gdy był nie daleko. Ale teraz go nie było - pomyślałam zasmucona wysyłają sms-a. Telefon wypadł mi z ręki,a kiedy się po niego schyliłam zobaczyłam czarne ,,najki ".
- Co ty tu robisz? - zapytałam zszokowana.
- Patrzę na cały mój świat ... - powiedział poetycko.
 - yy.. wszędzie tu jest ten pieprzony świat - powiedziałam ziirytowana.
- Nie rozumiesz.... Twój piękny uśmiech który widzę tak rzadko, twoje świecące oczy, twój śmiech, twoje spojrzenie, twoje ciało, twój charakter, twoje wszystko. Ty cała jesteś moim światem.
- Zatkało mnie. Łzy powoli wylewały się z moich oczu. Nie widziałam co powiedzieć , co zrobić.Spojrzałam na Deana i nasze oczy się spotkały. Dean po chwili spojrzał mi na usta.
- Nic nie mów. Kocham cię i wiem, że ty mnie też- powiedział przybliżając się do mnie. Spojrzał mi na usta i musnął moją dolną wargę. Serce biło mi pięć razy szybciej niż powinno. Poczułam motyle w brzuchu.


- Muszę iść - powiedziałam przerywając mu ten pocałunek, bo wiedziałam do czego zmierza. Nie, nie, nie. Nie będzie tak łatwo- pomyślałam.
- Teraz ? Myślałem, Przez chwilkę. Tylko przez chwilę myślałem, że jak powiem ci to wszystko to ... Uwierzysz, i zostaniesz tak ze mną na zawsze - powiedział ze łzami w oczach.
- Myślisz że jest mi łatwo?! Zdradziłeś mnie tak? Co ona miała takiego, czego ja nie mam co? ! Czemu to zrobiłeś ? - pytałam załamana.
- Mówiłem Ci to już. Byłem głupi, pijany. Wiesz co się robi po pijaku ? Różne głupoty których się potem żałuje. Co mam dla Ciebie zrobić żebyś mi wybaczyła ? - zapytał zasmucony.
- Nic. Teraz już nic nie możesz zrobić. Muszę sama sobie poukładać wszystko w głowie i wtedy zdecyduję czy Ci wybaczę czy nie. Jednak nie licz na to że będzie to krótki czas - powiedziałam ze złością i odeszłam.

***

Ciekawe ile to potrwa - myślałem błądząc po ,, naszym parku ". W sumie, to ja chyba wiedziałem że Amy mi nigdy tego nie wybaczy. Ale czy to moja wina że byłem pijany ? Nigdy więcej alkoholu - pomyślałem nagle. Teraz muszę czekać. Czekanie mnie zabija. Nie mogę się odnaleźć. Jeszcze ten cholerny SMS od tej lalki z urodzin. Tej z którą podobno się całowałem. ,, Wiesz, zakochałam się w Tobie na tych urodzinach ". Jak Amy się o tym dowie, to będzie masakra ....

***

Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam coś szkicować na kartce papieru. Byłam okropnie zamyślona. Nie liczyło się nic, tylko on. Zastanawiałam się czy mu uwierzyć, przebaczyć, zaufać na nowo. Z pewnością byłoby to cholernie trudne. Ale czy umiem zaufać ponownie i być z chłopakiem który mnie zdradził i zranił jak nikt inny ? Mam tylko dwa wyjścia. Jeśli ja przez niego cierpiałam to dlaczego on ma być cały czas szczęśliwy ? Przecież pogodziłam się z jego zdradą i odeszłam. Dlaczego znowu wrócił nie proszony do mojego serca ? Może po prostu lepiej będzie powiedzieć mu wprost że nie umiem mu zaufać i żeby o mnie zapomniał. A może jednak mu wybaczyć i być z nim mimo wszystko ? Jakie to jest wszystko trudne.... Mam dość tego wszystkiego. Nie mam pojęcia co zrobię. Na razie to zostawię - pomyślałam.


Czytelnicy !
Witam was po moim wyjeździe.
Napisałam ten rozdział w drodze na jedno z wesel ^^
Trochę kończyłam go też na koloniach.
Teraz znowu muszę się z wami żegnać...
Nie będzie mnie od 28.07. - 20.08
Z pewnością od razu po powrocie napisze dla was rozdział.

Pozdrawiam i dzięki za wyświetlenia ♥



piątek, 6 lipca 2012

Wyjazd.

Tak jak pisałam już na swoich innych blogach - wyjeżdżam. Dokładnie dzisiaj w nocy :) Specjalnie wcześniej napisałam wam II rozdział, dość długi. Ilością komentarzy mnie nie powaliliście niestety, ale mam nadzieję że to się zmieni :) Dzisiaj pakowanie, jutro wesele, po jutrze powrót i poprawiny. A rano w poniedzialek kolonie ♥ Będzie zapewne super. Ostatnio u mnie nie najlepiej. Jeśli chodzi o sprawy sercowe. Zapominanie to nie moja działka ;x Dam radę. Mam nadzieję że jak wrócę to zaskoczycie mnie ilością wyświetleń, i komentarzami ?

+ Zatrać się w czytaniu mojej drugiej  książki a nie pożałujesz - http://pamietniknastolatki15.blogspot.com/



Pozdrawiam ♥



Czekoladova__♥

środa, 4 lipca 2012

Rozdział II ♥ : ,, Starania Deana "

Siedziałam w ciszy nad grobem ojca. W pewnym sensie rozmawiałam z nim. Było dość późno. Powoli zebrałam się i otarłam łzy. Do domu doszłam w piętnaście minut. Od razu poszłam do pokoju matki. Zostałam ją, gdy rozmawiała, a raczej flirtowała z jakimś obcym mężczyzną. Czułam w sobie ogromną złość. Ale przecież nie mogę jej zabronić spotykania się z innymi facetami. Choć strasznie mi się to nie podoba. Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami i pognałam na górę. Spojrzałam na lustro i wytarłam rozmazany tusz, a używałam go bardzo dużo. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Nikogo się nie spodziewałam oprócz - Rose. W szkole nikt się mną nie interesował, twierdzili że jestem zbyt dziwna żeby się ze mną zadawać. A przecież inność to zaleta. Czy mam być taka sama jak te wszystkie plastikowe dziewczyny z różowymi sukienkami, w których widać im cały biust i mają tyłek na wierzchu ? Nie. Mój styl jest prosty, i dlaczego niby taki inny ? Po prostu lubię czarny, poza tym mam żałobę po tacie. Niektóre osoby, a nawet większość śmiała się ze mnie że ubieram się na czarno jakbym miała żałobę. Zawsze kończyło się to moim płaczem, ponieważ nie zdawali sobie z tego sprawy że faktycznie może ktoś z mojej rodziny odszedł. Dalej nie mogę pogodzić się z odejściem ojca, i nigdy się nie pogodzę. Podeszłam do łóżka odbierając telefon.
-Amy ? Może pomóc Ci w uczeniu się tej matmy ? W sumie jestem dość dobra - zaproponowała.
-Rose, z nieba mi spadłaś, wbijaj do mnie - powiedziałam z pierwszym uśmiechem w tym dniu.
-Będę za piętnaście minut, narazie - odpowiedziała pogodnie.
-Okejj - rozłączyłam się.
Przypomniałam sobie o mandacie, wiec poszłam do mamy i położyłam jej go na stole.
-Czekaj czekaj - zatrzymała mnie - Co to jest !? - zapytała z podniesionym głosem.
-Mandat- powiedziałam niewinnie.
-Za co ? - zapytała ze zdziwieniem.
-Nie miałam biletu. A wiesz, jechałam do szkoły na wyrównawcze z matmy żeby poprawić zagrożenie... - opowiadałam, lecz mi przerwała.
-Amy, nie przejmuj się. Zapłacę, ważne że poprawiasz zagrożenia. Bardzo się cieszę że się wzięłaś za siebie - powiedziała z uśmiechem.
-Dziękuje mamo - odpowiedziałam.
Pierwszy raz mama była dla mnie taka miła, że aż się zdziwiłam. Pobiegłam do pokoju i przebrałam się w luźne ciuchy. Była to ogromna męska bluzka z zespołem Thousand Foot Krutch oraz czarne leginsy. Wyjęłam książkę od Matematyki i zaczęłam się uczyć. Matematyka pochłonęła mnie w całości, strasznie wczytałam się w zadania i szło mi bardzo dobrze. Pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi, i krzyknęłam na cały dom - OTWARTE ! - chwilkę później w moim pokoju pojawiła się Rose. Rudo włosa dziewczyna o bardzo jasnej karnacji, która ćwiczyła taniec, i dzięki temu była bardzo wygimnastykowana.
- Przepraszam Cię za spóźnienie, ale lekcja się przedłużyła - powiedziała na wstępie.
-Nic się nie stało, już mniej więcej to ogarniam- uśmiechnęłam się.
Z Rose uczyłam się około godzinę. Gdy zastała nas godzina 20 Rose poszła do domu, a ja zostałam sama. Nienawidziłam tego uczucia, choć samotność mnie prześladowała. Wzięłam szybki prysznic i ubarałam swoją o dziwo, czerwoną koszulę nocną. Usiadłam z laptopem na podłodze wchodząc na GG dostrzegłam wiadomość od nieznanego numeru.


1428828 (numer jest przypadkowy) : Cześć, wiem że nie chcesz mnie znać, ale to nic nie zmienia ...
Amy : Kto ty ?
1428828: Dean...
Amy: Zostaw mnie w spokoju, proszę ...
1428828: Przepraszam, ale ja chciałbym z Tobą porozmawiać, nie wiesz wszystkiego.
Amy: Przez Ciebie chciałam popełnić samobójstwo. Nie chcę znowu cierpieć.
1425828: Nie pozwolę Ci tak po prostu odejść ...
Amy: Przypomniałeś sobie o mnie po tak długim czasie, chyba już trochę za późno - napisałam ze zdenerwowaniem.
1425828: Cały czas Cię kocham.
Amy: To już nie ma znaczenia - napisałam blokując numer w którego pisał.
Ze zdenerwowania wyłączyłam laptopa choć miałam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Deana, oczywiście kochałam, ale nie miało to większego sensu. Po co mam być z nim znowu ? Żeby znowu mnie zranił ? Nie tym razem... - pomyślałam zakrywając się kołdrą. Nie wiadomo kiedy zaczęły cieknąć mi łzy. Chwyciłam za MP3 i słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki tak głośno,żeby zagłuszyła ona moje myśli. W końcu zasnęłam z słuchawkami w uszach.

Głośne brzmienie piosenki Linkin Park obudziło mnie, i zaczął się mój kolejny stracony dzień. Szybko wskoczyłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Potem wyjrzałam za okno. Niebo było bezchmurne, słońce prażyło mi wprost w oczy. Założyłam czarne rurki, czarne trampki i ciemną fioletową bluzkę z jakimś napisem po angielsku. Wzięłam swoją czarną torbę i pobiegłam na autobus. Po drodze spotkałam Rose więc pojechałyśmy razem.
W szkole było strasznie mało ludzi. Do ostatecznego wystawienia ocen zostały cztery dni. Na każdym przedmiocie rozmawiałam o poprawkach. Z wszystkich przedmiotów miałam już załatwione. W każdym dniu aż do piątku coś poprawiam. Siadłam niezdarnie na podłodze przy klasie, czułam że wszyscy się na mnie patrzą. Po chwili zobaczyłam go  - Dean. Podgłosiłam muzykę, i zaczęłam pisać SMS-a do
Rose : Gdzie jesteś ? Chodź pod sale. Dean tu jest ! : ( 
Dean szedł obok mnie, po chwili zobaczyłam jego glany zwrócone w moją stronę, ale nie podnosiłam głowy. Kucnął obok mnie, i wpatrywał mi się w twarz. Udawałam że mam go gdzieś, nie spojrzałam na niego. Siedziałam nie ruszając się. Ta chwila była dla mnie bardzo krępująca, bo Dean przyglądał się każdemu detalowi mojej twarzy która moim zdaniem nie była idealna. w końcu zadzwonił dzwonek i chciałam wstać, lecz jego kolana były zbyt blisko mojego ciała i uniemożliwiały mi wstanie.
-Możesz się przesunąć ?! - krzyknęłam.
-O co ci chodzi ? Chciałem Cię przeprosić ....- zaczął.
-Daj mi spokój-przerwałam mu wyrywając się i wchodząc do klasy.
Plastyka - lekcja wolna, więc wyciągnęłam rysownik i zaczęłam coś tworzyć. Po chwili do sali weszła Rose i zajęła miejsce obok mnie.
-Miałaś przyjść pod sale - wkurzyłam się na nią.
-Wiem, przepraszam ale rozmawiałam z Jeremy'm -odpowiedziała.
-Okej, Dean mnie prześladuje.... - pożaliłam się.
-Olej go ..-powiedziała z uśmiechem.


Dean był bardzo dobrze zbudowanym mężczyzną z ciemnymi włosami które zachodziły mu na oczy. Chodził do 3 B. W klasie panowała cisza, ja zajęta swoim rysunkiem totalnie nie ogarniałam co się dzieje w klasie. Strasznie się wczułam. W pewnej chwili ktoś zapukał do drzwi i wszedł do klasy. Nawet nie podniosłam głowy, kiedy usłyszałam ,, Mogę poprosić na chwilkę Amy ? " . Nauczyciel spojrzał na postawnego chłopaka i odpowiedział przyjaźnie ,, Dobrze, widzę że to coś pilnego. Amy idź " .
Spojrzałam na Deana ze złością i wstałam naburmuszona wychodząc z klasy. Dean powoli zamknął drzwi.
-Co ty odwalasz ?! - zapytałam z gniewem.
-Musiałem... na przerwie niestety ze mną nie chcesz rozmawiać, więc zdecydowałem że przyjdę do Ciebie na lekcji - powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Mądre... bardzo. Więc czego chcesz ? - zapytałam spokojnie.
-Chcę żebyś do mnie wróciła - powiedział ze smutkiem.
-Ale co mnie to obchodzi ?! Może ja nie chcę ? Leć sobie do tej laski z imprezy i zapomnij o mnie. Słyszysz ?! Przez Ciebie się prawie zabiłam idioto - krzyknęłam.
-Ale ja Cię kocham kurwa ! - krzyknął tak głośno, że chyba cała moja klasa go słyszała.
-Co się drzesz ?! To nie jest mój problem. Pewnie teraz myślisz że jestem zimną suką, ale mam powody. Człowieku ogarnij się okej ? Teraz Ci się przypomniało że mnie kochasz ? Pffff .. daruj sobie - powiedziałam patrząc mu głęboko w oczy.
-Nie poznaję Cię... wiem że mnie kochasz. Nie odpuszczę - powiedział patrząc na mnie ze łzami w oczach.
-Twoje życie, twoja sprawa - powiedziałam wchodząc do klasy.
Oczy wszystkich uczniów razem z nauczycielem były skierowane na mnie. Czułam się dziwnie, bardzo mi było głupio. Potem słyszałam jak dziewczyny obgadywały Deana...
Gdy skończyła się ostatnia lekcja szybko wybiegłam ze szkoły. Słońce świeciło mi w twarz. Nienawidziłam tego, kochałam być blada najlepiej jak ściana.

*** 


Byłem totalnie zdołowany. Czy Amy już mnie nie kocha? Tak jestem kretynem, dobrze o tym wiem. Ale nie wiem co robić, żeby ją odzyskać ! Mam dość, chyba się zabiję. Tak emo ze mnie ale mam to w dupie. Jaki jest sens w moim życiu, jeśli jej nie ma? Dla mnie to życie nie ma żadnego sensu, gdy nie ma jej obok czuję się niczym. Nie wiem co mam zrobić, wszystko mi się miesza trochę... Szedłem na przystanek paląc kolejną fajkę. Cały czas szukałem jej wzrokiem lecz nigdzie jej nie było. Przez przypadek zakrztusiłem się dymem z papierosa. Oczy mnie zaszczypały, a serce zabolało. Zobaczyłem ją. Właśnie wsiadała do autobusu, zacząłem biec. Ale nie zdążyłem wsiąść. Być może jest już za późno. Być może za późno powiedziałem jej że nadal ją kocham ... 


***
Jadąc autobusem zastanawiałam się nad Deanem. Czy wybaczyć mu czy nie ? Raczej mu nigdy nie wybaczę. Nigdy mu nie zaufam, ale przecież go kocham. Pewnie myśli teraz sobie, że już go nie kocham i pewnie się podda. Przestanie o mnie walczyć ? Myślę, że jeśli kocha mnie tak bardzo, jak ja jego to nie odpuści, choćby nie wiem co. Wysiadłam z autobusu wyciągając fajkę. Szybko wypaliłam a potem popsikałam się mgiełką i wzięłam arbuzową gumę. Weszłam do domu trzaskają drzwiami. Dzisiaj mam poprawę Historii o 17. Była 14.30, od razu po wejściu do domu poszłam do kuchni, zrobiłam sobie mocną kawę oraz wzięłam  czekoladowe ciasteczka. Mama nie odzywając się poza zwykłym ,, cześć " przyglądała mi się uważnie. W końcu przerwała ciszę pytając:
-Co będziesz dzisiaj robić ? - uśmiechnęła się szeroko, jak nigdy dotąd.
-Teraz będę się uczyć - odpowiedziałam.
-Serio? Nie poznaję Cię ! Nareszcie Amy zrozumiałaś co w życiu jest ważne. Leć na górę, nie będę ci przeszkadzać - powiedziała przyjaźnie.
Poszłam na górę i otworzyłam szafę wkładając do niej wszystkie rzeczy które miałam na sobie. Stałam w czarnej bieliźnie przed szafą zastanawiając się co włożyć. Próbując wyciągnąć czarną bluzkę z rockowego zespołu coś wypadło na podłogę. Bluzka Deana !? Całkowicie zapomniałam że ją mam. Nadal pachniała jego perfumami. Kochałam je. Byłam strasznie przezwyczajona do jego zapachu. Z Deanem byłam przez 20 miesięcy. Jak to mówią najgorszym efektem ubocznym tęsknoty jest przezwyczejenie. Podniosłam koszulkę z podłogi i założyłam ją na siebie. Była na tyle duża że zakrywała mi moje czarne bokserki. Położyłam się na łóżku i zaczęłam uczyć się Historii...


Około 16.30 włożyłam spodnie, autobus miałam za pięć minut. Umiałam wszystko - tak mi się przynajmniej wydawało. Wbiegłam w ostatniej chwili do autobusu. Siadając na ostatnie miejsce poczułam zapach Deana. Uświadomiłam sobie że zapomniałam zmienić bluzkę i właśnie mam ją na sobie. Modliłam się tylko żeby nie spotkać Deana. Dziesięć minut po siedemnastej weszłam do klasy. Historyczka kazała mi zająć miejsce przy biurku. Najgorsze było to że w drugiej ławce siedział Dean który patrzał mi to w oczy, to na bluzkę. Zajęłam miejsce zawstydzona i nauczycielka dała mi sprawdzian. Bardzo szybko go napisałam. Byłam przygotowana. Oddając kartkę zerknęłam na Deana który najwidoczniej czekał na mnie bo sprawdzian już dawno skończył. Nauczycielka sprawdzała moją pracę z uśmiechem. Na koniec powiedziała tylko :
-Ocena bardzo dobra, napisałaś ten sprawdzian lepiej niż się spodziewałam. Miałaś pisać jeszcze kartkówkę, ale zaskoczyłaś mnie. Dlatego wymazuję Ci zagrożenie i z Historii masz już spokój - uśmiechnęła się szeroko.
-Bardzo pani dziękuje - powiedziałam wychodząc z klasy. 
Zaraz za mną wyszedł Dean zaczepiając mnie.
-Co chcesz ? - zapytałam łagodnie.
-Masz na sobie moją bluzkę.... - powiedział z uśmiechem.
-Nie jest Twoja - skłamałam.
-Jest moja. Rozmiar XL, z moim ulubionym zespołem i ma z tyłu przy szyi tą małą dziurę - powiedział.
-No dobra, jest twoja. Ale to nic nie zmienia - odpowiedziałam.
-Jeśli ją nadal nosisz, to znaczy że nie jest Ci obojętna. Zresztą ja też nie ... - powiedział.
-Może masz rację, muszę iść. Cześć - pożegnałam się z uśmiechem.
-Cześć ...


Do domu wróciłam dość szybko. Byłam bardzo zmęczona, a jutro czekała mnie kolejna poprawka. Zasnęłam szybko śniąc o Deanie ...





Czytelnicy ♥
Mam dla was ten dłuuuugi rozdział :)
Zastanawiałam się nad powrotem do Zatracenia,
ale chyba szybko to nie nastąpi ...
Ponieważ w Sobotę wyjeżdżam,
i nie będzie mnie przez 14 dni ...
Zanim wyjadę na pewno wam napiszę krótką
notkę na temat mojego wyjazdu :)
+ W rozdział włożyłam kawałek z perspektywy Deana .

++Dzięki za wyświetlenia :*
Podoba wam się ? ^^
Pozdrawiam ♥