Ciekawe co Dean dzisiaj wymyśli... - zastanawiałam się. Wstałam bardzo wyspana, i z chęcią zaczęłam szykować się do szkoły.Oczywiście nie śpieszyło mi się ani na lekcje, ani na wyrównawcze. Pragnęłam iść do szkoły tylko po to, żeby go zobaczyć. Jego ciemne włosy uczesane w ,, artystyczny nieład " , jego oczy które promieniowały szczęściem tylko wtedy gdy był obok mnie. Bliskość z nim była dla mnie narkotykiem. Zawsze było mi mało. Po kilkugodzinnym przytulaniu, zawsze gdy się rozstawaliśmy ledwo wyszłam z jego domu, albo on z mojego i już tęskniłam. Był jak narkotyk a gdy go zabrakło musiałam zmienić dilera,na tego który sprzedawał już narkotyki w postaci marychy, albo jakieś innego świństwa.
Teraz mój narkotyk częściowo wrócił. Wzięłam szybki prysznic i zbiegłam do kuchni w samych bokserkach i bluzce Deana. Mama się krzywo na mnie patrzyła, jakby to było takie dziwne że ludzie się uśmiechają. W sumie, jeśli chodzi o mnie to był to rzadki widok. Zjadłam płatki z mlekiem a potem wróciłam na gorę. Spakowałam wszystkie książki i założyłam czarne spodenki. Tym razem zmieniłam bluzkę bo Dean na razie nie może się dowiedzieć że go kocham. To by było zbyt łatwe. Musi się trochę pomęczyć, poczekać pocierpieć. Tak wiem, dziwna jest ta moja logika, ale tak będzie lepiej. Bo im dłużej się na coś czeka, tym bardziej się to potem docenia. Założyłam jakieś kolczyki i wyszłam z domu wcześniej niż zawsze. Przed domem miałam dwuosobową huśtawkę więc usiadłam na niej i zaczęłam powtarzać sobie chemię. Po jakimś czasie przyszedł do mnie mój czarny kot. Trzyletni. Dostałam go na urodziny od taty gdy żył. Dlatego był dla mnie taki cenny. Zorientowałam się że już strasznie późno i pognałam na przystanek. Wpadłam do autobusu jak z procy i stanęłam zaraz przy drzwiach. Autobus dojechał na miejsce.
-Cześć, jakie miłe przywitanie. Całą noc o tobie myślałem - uśmiechnął się.
-Nie masz co robić po nocach? Ja wolę spać - skłamałam - A teraz przepraszam ale zmykam na chemię- powiedziałam zostawiając go samego.
- Mogę Cię odprowadzić czy to też zbyt wiele? - zapytał złośliwie.
- Sama dojdę, chcę się przejść - powiedziałam zakładając słuchawki.
Wiedziałam że takie olewanie Deana, nie jest wcale takie dobre. Na początku, było okej. Teraz już zaczyna się wkurzać. Ale to zapewne minie. Mam przynajmniej taką nadzieję. Gdy skończyła się trzecia piosenka z mojej playlisty weszłam do szkoły. Strasznie się bałam serce zaczęło bić mi szybciej, ręce zrobiły się mokre. Weszłam do klasy,gdzie czekała na mnie chemica.
- Dzień Dobry - przywitałam się.
- Dzień Dobry Amy. Mam nadzieję że jesteś przygotowana? - zapytała z nadzieją.
- Uczyłam się więc powinnam to dobrze napisać - powiedziałam z pewnością.
- Przygotowałam Ci łatwiejsze zadania - powiedziała, wręczając mi sprawdzian.
- Dostateczny - poinformowała mnie.
- Dziękuję- odpowiedziałam wychodząc z sali. Potem pognałam na niemiecki, i poprawiłam go. Ten dzień pod względem szkolnym był bardzo pozytywny - pomyślałam siedząc na ławce niedaleko szkoły. Patrzałam tępo w ziemię ciesząc się tym, że jednak zdaje. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać sms-a do Rose. Siedziałam skupiona na pisaniu tak że nie przejmowałam się niczym innym.
- Czuję Deana, a raczej jego perfumy. Łagodny zapach męskich perfum z nutą ostrości osłabiał mnie. Kochałam go czuć, zawsze gdy był nie daleko. Ale teraz go nie było - pomyślałam zasmucona wysyłają sms-a. Telefon wypadł mi z ręki,a kiedy się po niego schyliłam zobaczyłam czarne ,,najki ".
- Co ty tu robisz? - zapytałam zszokowana.
- Patrzę na cały mój świat ... - powiedział poetycko.
- yy.. wszędzie tu jest ten pieprzony świat - powiedziałam ziirytowana.
- Nie rozumiesz.... Twój piękny uśmiech który widzę tak rzadko, twoje świecące oczy, twój śmiech, twoje spojrzenie, twoje ciało, twój charakter, twoje wszystko. Ty cała jesteś moim światem.

- Zatkało mnie. Łzy powoli wylewały się z moich oczu. Nie widziałam co powiedzieć , co zrobić.Spojrzałam na Deana i nasze oczy się spotkały. Dean po chwili spojrzał mi na usta.
- Nic nie mów. Kocham cię i wiem, że ty mnie też- powiedział przybliżając się do mnie. Spojrzał mi na usta i musnął moją dolną wargę. Serce biło mi pięć razy szybciej niż powinno. Poczułam motyle w brzuchu.
- Teraz ? Myślałem, Przez chwilkę. Tylko przez chwilę myślałem, że jak powiem ci to wszystko to ... Uwierzysz, i zostaniesz tak ze mną na zawsze - powiedział ze łzami w oczach.
- Myślisz że jest mi łatwo?! Zdradziłeś mnie tak? Co ona miała takiego, czego ja nie mam co? ! Czemu to zrobiłeś ? - pytałam załamana.
- Mówiłem Ci to już. Byłem głupi, pijany. Wiesz co się robi po pijaku ? Różne głupoty których się potem żałuje. Co mam dla Ciebie zrobić żebyś mi wybaczyła ? - zapytał zasmucony.
- Nic. Teraz już nic nie możesz zrobić. Muszę sama sobie poukładać wszystko w głowie i wtedy zdecyduję czy Ci wybaczę czy nie. Jednak nie licz na to że będzie to krótki czas - powiedziałam ze złością i odeszłam.
***
Ciekawe ile to potrwa - myślałem błądząc po ,, naszym parku ". W sumie, to ja chyba wiedziałem że Amy mi nigdy tego nie wybaczy. Ale czy to moja wina że byłem pijany ? Nigdy więcej alkoholu - pomyślałem nagle. Teraz muszę czekać. Czekanie mnie zabija. Nie mogę się odnaleźć. Jeszcze ten cholerny SMS od tej lalki z urodzin. Tej z którą podobno się całowałem. ,, Wiesz, zakochałam się w Tobie na tych urodzinach ". Jak Amy się o tym dowie, to będzie masakra ....
***
Czytelnicy !
Witam was po moim wyjeździe.
Napisałam ten rozdział w drodze na jedno z wesel ^^
Trochę kończyłam go też na koloniach.
Teraz znowu muszę się z wami żegnać...
Nie będzie mnie od 28.07. - 20.08

Genialny rozdział :>
OdpowiedzUsuńCzekam na następne :D
A co z Zatraceniem ?
Boooskie <3
OdpowiedzUsuńTak długo ;/
Wielka szkoda;( na pewno zajrzę ^^
Super rozdział ;))
OdpowiedzUsuńI czekam z niecierpliwością na kolejny ;))
Zapraszam do mnie na nn:
OdpowiedzUsuńhttp://nadzwyczajnezyciekaitlyn.blogspot.com/ ;))
Fajny rozdział.
OdpowiedzUsuńUmiesz fajnie i ciekawie pisać,
z miłą chęcią tu wpadne;)
Pozdrawiam
to kiedy ten powrót ;/
OdpowiedzUsuńPrzepraaaszam, miałam dodać. Ale brak weny, i pomysłów ;c
Usuń