-Amy ? Może pomóc Ci w uczeniu się tej matmy ? W sumie jestem dość dobra - zaproponowała.
-Rose, z nieba mi spadłaś, wbijaj do mnie - powiedziałam z pierwszym uśmiechem w tym dniu.
-Będę za piętnaście minut, narazie - odpowiedziała pogodnie.
-Okejj - rozłączyłam się.
Przypomniałam sobie o mandacie, wiec poszłam do mamy i położyłam jej go na stole.
-Czekaj czekaj - zatrzymała mnie - Co to jest !? - zapytała z podniesionym głosem.
-Mandat- powiedziałam niewinnie.
-Za co ? - zapytała ze zdziwieniem.
-Nie miałam biletu. A wiesz, jechałam do szkoły na wyrównawcze z matmy żeby poprawić zagrożenie... - opowiadałam, lecz mi przerwała.
-Amy, nie przejmuj się. Zapłacę, ważne że poprawiasz zagrożenia. Bardzo się cieszę że się wzięłaś za siebie - powiedziała z uśmiechem.
-Dziękuje mamo - odpowiedziałam.
Pierwszy raz mama była dla mnie taka miła, że aż się zdziwiłam. Pobiegłam do pokoju i przebrałam się w luźne ciuchy. Była to ogromna męska bluzka z zespołem Thousand Foot Krutch oraz czarne leginsy. Wyjęłam książkę od Matematyki i zaczęłam się uczyć. Matematyka pochłonęła mnie w całości, strasznie wczytałam się w zadania i szło mi bardzo dobrze. Pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi, i krzyknęłam na cały dom - OTWARTE ! - chwilkę później w moim pokoju pojawiła się Rose. Rudo włosa dziewczyna o bardzo jasnej karnacji, która ćwiczyła taniec, i dzięki temu była bardzo wygimnastykowana.
- Przepraszam Cię za spóźnienie, ale lekcja się przedłużyła - powiedziała na wstępie.
-Nic się nie stało, już mniej więcej to ogarniam- uśmiechnęłam się.
Z Rose uczyłam się około godzinę. Gdy zastała nas godzina 20 Rose poszła do domu, a ja zostałam sama. Nienawidziłam tego uczucia, choć samotność mnie prześladowała. Wzięłam szybki prysznic i ubarałam swoją o dziwo, czerwoną koszulę nocną. Usiadłam z laptopem na podłodze wchodząc na GG dostrzegłam wiadomość od nieznanego numeru.
Amy : Kto ty ?
1428828: Dean...
Amy: Zostaw mnie w spokoju, proszę ...
1428828: Przepraszam, ale ja chciałbym z Tobą porozmawiać, nie wiesz wszystkiego.
Amy: Przez Ciebie chciałam popełnić samobójstwo. Nie chcę znowu cierpieć.
1425828: Nie pozwolę Ci tak po prostu odejść ...
Amy: Przypomniałeś sobie o mnie po tak długim czasie, chyba już trochę za późno - napisałam ze zdenerwowaniem.
1425828: Cały czas Cię kocham.
Amy: To już nie ma znaczenia - napisałam blokując numer w którego pisał.
Ze zdenerwowania wyłączyłam laptopa choć miałam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Deana, oczywiście kochałam, ale nie miało to większego sensu. Po co mam być z nim znowu ? Żeby znowu mnie zranił ? Nie tym razem... - pomyślałam zakrywając się kołdrą. Nie wiadomo kiedy zaczęły cieknąć mi łzy. Chwyciłam za MP3 i słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki tak głośno,żeby zagłuszyła ona moje myśli. W końcu zasnęłam z słuchawkami w uszach.
Głośne brzmienie piosenki Linkin Park obudziło mnie, i zaczął się mój kolejny stracony dzień. Szybko wskoczyłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Potem wyjrzałam za okno. Niebo było bezchmurne, słońce prażyło mi wprost w oczy. Założyłam czarne rurki, czarne trampki i ciemną fioletową bluzkę z jakimś napisem po angielsku. Wzięłam swoją czarną torbę i pobiegłam na autobus. Po drodze spotkałam Rose więc pojechałyśmy razem.
W szkole było strasznie mało ludzi. Do ostatecznego wystawienia ocen zostały cztery dni. Na każdym przedmiocie rozmawiałam o poprawkach. Z wszystkich przedmiotów miałam już załatwione. W każdym dniu aż do piątku coś poprawiam. Siadłam niezdarnie na podłodze przy klasie, czułam że wszyscy się na mnie patrzą. Po chwili zobaczyłam go - Dean. Podgłosiłam muzykę, i zaczęłam pisać SMS-a do
Rose : Gdzie jesteś ? Chodź pod sale. Dean tu jest ! : (
Dean szedł obok mnie, po chwili zobaczyłam jego glany zwrócone w moją stronę, ale nie podnosiłam głowy. Kucnął obok mnie, i wpatrywał mi się w twarz. Udawałam że mam go gdzieś, nie spojrzałam na niego. Siedziałam nie ruszając się. Ta chwila była dla mnie bardzo krępująca, bo Dean przyglądał się każdemu detalowi mojej twarzy która moim zdaniem nie była idealna. w końcu zadzwonił dzwonek i chciałam wstać, lecz jego kolana były zbyt blisko mojego ciała i uniemożliwiały mi wstanie.
-Możesz się przesunąć ?! - krzyknęłam.
-O co ci chodzi ? Chciałem Cię przeprosić ....- zaczął.
-Daj mi spokój-przerwałam mu wyrywając się i wchodząc do klasy.
Plastyka - lekcja wolna, więc wyciągnęłam rysownik i zaczęłam coś tworzyć. Po chwili do sali weszła Rose i zajęła miejsce obok mnie.
-Miałaś przyjść pod sale - wkurzyłam się na nią.
-Wiem, przepraszam ale rozmawiałam z Jeremy'm -odpowiedziała.
-Okej, Dean mnie prześladuje.... - pożaliłam się.
-Olej go ..-powiedziała z uśmiechem.
Spojrzałam na Deana ze złością i wstałam naburmuszona wychodząc z klasy. Dean powoli zamknął drzwi.
-Co ty odwalasz ?! - zapytałam z gniewem.
-Musiałem... na przerwie niestety ze mną nie chcesz rozmawiać, więc zdecydowałem że przyjdę do Ciebie na lekcji - powiedział z cwaniackim uśmiechem.
-Mądre... bardzo. Więc czego chcesz ? - zapytałam spokojnie.
-Chcę żebyś do mnie wróciła - powiedział ze smutkiem.
-Ale co mnie to obchodzi ?! Może ja nie chcę ? Leć sobie do tej laski z imprezy i zapomnij o mnie. Słyszysz ?! Przez Ciebie się prawie zabiłam idioto - krzyknęłam.
-Ale ja Cię kocham kurwa ! - krzyknął tak głośno, że chyba cała moja klasa go słyszała.
-Co się drzesz ?! To nie jest mój problem. Pewnie teraz myślisz że jestem zimną suką, ale mam powody. Człowieku ogarnij się okej ? Teraz Ci się przypomniało że mnie kochasz ? Pffff .. daruj sobie - powiedziałam patrząc mu głęboko w oczy.
-Nie poznaję Cię... wiem że mnie kochasz. Nie odpuszczę - powiedział patrząc na mnie ze łzami w oczach.
-Twoje życie, twoja sprawa - powiedziałam wchodząc do klasy.
Oczy wszystkich uczniów razem z nauczycielem były skierowane na mnie. Czułam się dziwnie, bardzo mi było głupio. Potem słyszałam jak dziewczyny obgadywały Deana...
Gdy skończyła się ostatnia lekcja szybko wybiegłam ze szkoły. Słońce świeciło mi w twarz. Nienawidziłam tego, kochałam być blada najlepiej jak ściana.
***
Byłem totalnie zdołowany. Czy Amy już mnie nie kocha? Tak jestem kretynem, dobrze o tym wiem. Ale nie wiem co robić, żeby ją odzyskać ! Mam dość, chyba się zabiję. Tak emo ze mnie ale mam to w dupie. Jaki jest sens w moim życiu, jeśli jej nie ma? Dla mnie to życie nie ma żadnego sensu, gdy nie ma jej obok czuję się niczym. Nie wiem co mam zrobić, wszystko mi się miesza trochę... Szedłem na przystanek paląc kolejną fajkę. Cały czas szukałem jej wzrokiem lecz nigdzie jej nie było. Przez przypadek zakrztusiłem się dymem z papierosa. Oczy mnie zaszczypały, a serce zabolało. Zobaczyłem ją. Właśnie wsiadała do autobusu, zacząłem biec. Ale nie zdążyłem wsiąść. Być może jest już za późno. Być może za późno powiedziałem jej że nadal ją kocham ...
***
Jadąc autobusem zastanawiałam się nad Deanem. Czy wybaczyć mu czy nie ? Raczej mu nigdy nie wybaczę. Nigdy mu nie zaufam, ale przecież go kocham. Pewnie myśli teraz sobie, że już go nie kocham i pewnie się podda. Przestanie o mnie walczyć ? Myślę, że jeśli kocha mnie tak bardzo, jak ja jego to nie odpuści, choćby nie wiem co. Wysiadłam z autobusu wyciągając fajkę. Szybko wypaliłam a potem popsikałam się mgiełką i wzięłam arbuzową gumę. Weszłam do domu trzaskają drzwiami. Dzisiaj mam poprawę Historii o 17. Była 14.30, od razu po wejściu do domu poszłam do kuchni, zrobiłam sobie mocną kawę oraz wzięłam czekoladowe ciasteczka. Mama nie odzywając się poza zwykłym ,, cześć " przyglądała mi się uważnie. W końcu przerwała ciszę pytając:
-Co będziesz dzisiaj robić ? - uśmiechnęła się szeroko, jak nigdy dotąd.
-Teraz będę się uczyć - odpowiedziałam.
-Serio? Nie poznaję Cię ! Nareszcie Amy zrozumiałaś co w życiu jest ważne. Leć na górę, nie będę ci przeszkadzać - powiedziała przyjaźnie.
Poszłam na górę i otworzyłam szafę wkładając do niej wszystkie rzeczy które miałam na sobie. Stałam w czarnej bieliźnie przed szafą zastanawiając się co włożyć. Próbując wyciągnąć czarną bluzkę z rockowego zespołu coś wypadło na podłogę. Bluzka Deana !? Całkowicie zapomniałam że ją mam. Nadal pachniała jego perfumami. Kochałam je. Byłam strasznie przezwyczajona do jego zapachu. Z Deanem byłam przez 20 miesięcy. Jak to mówią najgorszym efektem ubocznym tęsknoty jest przezwyczejenie. Podniosłam koszulkę z podłogi i założyłam ją na siebie. Była na tyle duża że zakrywała mi moje czarne bokserki. Położyłam się na łóżku i zaczęłam uczyć się Historii...
Około 16.30 włożyłam spodnie, autobus miałam za pięć minut. Umiałam wszystko - tak mi się przynajmniej wydawało. Wbiegłam w ostatniej chwili do autobusu. Siadając na ostatnie miejsce poczułam zapach Deana. Uświadomiłam sobie że zapomniałam zmienić bluzkę i właśnie mam ją na sobie. Modliłam się tylko żeby nie spotkać Deana. Dziesięć minut po siedemnastej weszłam do klasy. Historyczka kazała mi zająć miejsce przy biurku. Najgorsze było to że w drugiej ławce siedział Dean który patrzał mi to w oczy, to na bluzkę. Zajęłam miejsce zawstydzona i nauczycielka dała mi sprawdzian. Bardzo szybko go napisałam. Byłam przygotowana. Oddając kartkę zerknęłam na Deana który najwidoczniej czekał na mnie bo sprawdzian już dawno skończył. Nauczycielka sprawdzała moją pracę z uśmiechem. Na koniec powiedziała tylko :
-Ocena bardzo dobra, napisałaś ten sprawdzian lepiej niż się spodziewałam. Miałaś pisać jeszcze kartkówkę, ale zaskoczyłaś mnie. Dlatego wymazuję Ci zagrożenie i z Historii masz już spokój - uśmiechnęła się szeroko.
-Bardzo pani dziękuje - powiedziałam wychodząc z klasy.
Zaraz za mną wyszedł Dean zaczepiając mnie.
-Co chcesz ? - zapytałam łagodnie.
-Masz na sobie moją bluzkę.... - powiedział z uśmiechem.
-Nie jest Twoja - skłamałam.
-Jest moja. Rozmiar XL, z moim ulubionym zespołem i ma z tyłu przy szyi tą małą dziurę - powiedział.
-No dobra, jest twoja. Ale to nic nie zmienia - odpowiedziałam.
-Jeśli ją nadal nosisz, to znaczy że nie jest Ci obojętna. Zresztą ja też nie ... - powiedział.
-Może masz rację, muszę iść. Cześć - pożegnałam się z uśmiechem.
-Cześć ...
Do domu wróciłam dość szybko. Byłam bardzo zmęczona, a jutro czekała mnie kolejna poprawka. Zasnęłam szybko śniąc o Deanie ...
Czytelnicy ♥
Mam dla was ten dłuuuugi rozdział :)
Zastanawiałam się nad powrotem do Zatracenia,
ale chyba szybko to nie nastąpi ...
Ponieważ w Sobotę wyjeżdżam,
i nie będzie mnie przez 14 dni ...
Zanim wyjadę na pewno wam napiszę krótką
notkę na temat mojego wyjazdu :)
+ W rozdział włożyłam kawałek z perspektywy Deana .
++Dzięki za wyświetlenia :*
Podoba wam się ? ^^
Pozdrawiam ♥
Ale się cieszę z tego dłuuuuuugiego rozdziału *.* Świetny.
OdpowiedzUsuńProszę... wróć też do Ani... Tęsknie :`(
Zapraszam do mnie ;) music-is-all-we-have.blogspot.com
Pozdrawiam :***
Boooooskie <3
OdpowiedzUsuńnie przestawaj pisać :]
KooooChammmm.....<3
Straaaaaasznie mi się podoba ;))
OdpowiedzUsuńTO JEST GENIALNE! <3
Czekam na nn i życzę udanego wyjazdu:*
Super ;]
OdpowiedzUsuńMega <3
OdpowiedzUsuńPolecam znajomym :*
OdpowiedzUsuń