Zrobiłam parę tostów dla Dean'a, natomiast sama zjadłam jogurt naturalny z musli. Z reguły nigdy nie jem śniadań. Dopiero w szkole w godzinach 10-12. Rano nigdy nie mam ochoty na jedzenie, o co mama zawsze jest zła. Dzisiaj ostatni dzień popraw i będę wolna od zagrożeń i zdam. Jeszcze miesiąc i koniec roku szkolnego zatem czekają mnie wakacje i nowa szkoły. Gdy weszłam do swojego pokoju, Dean nadal spał. Obudziłam go słodkim pocałunkiem. Bardzo ucieszyło go śniadanie do łóżka. Kto powiedział że tylko faceci mają robić śniadanie a później przynosić je do łóżka? Kobiety też się mogą czasem postarać tym bardziej że później facet jest zadowolony przynajmniej do południa. Pojechaliśmy do szkoły razem. W autobusie jeszcze przeglądałam na szybko genetykę którą praktycznie już znałam na pamięć. Biologia to mój ulubiony przedmiot zdecydowanie. Po wejściu do klasy nauczycielka od razu dała mi sprawdzian który napisałam w ciągu dwudziestu minut bo bardzo dobrze byłam przygotowana. Dostałam piątkę wiec bardzo się ucieszyłam. Nauczyciele wystawiali już oceny końcoworoczne. Moje nie były zbyt dobre aczkolwiek było to uzasadnione moim stanem psychicznym w ciągu tego roku. Co nie oznacza że egzaminy gimnazjalne źle mi poszły bo myślę że poszły mi całkiem dobrze i na pewno się dostane do jakiegoś liceum. Gdy wyszłam ze szkoły na ławce zaraz przy drzwiach wyjściowych siedział Dean.
- Czekam na Ciebie i czekam bo pomyślałem że może gdzieś razem skoczymy? - zaproponował.
Uśmiechnęłam się szeroko i poszliśmy do kina na Zostań, jeśli kochasz. Oczywiście że się wzruszyłam, jak zawsze przy filmach tego typu. Przez cały film Dean trzymał mnie za rękę co bardzo mi się podobało. Problem dziewczyny z kawiarni nadal mnie martwi, ale wiem że nic z tego nie wyjdzie jeśli chociaż nie postaram się zaufać. Po kinie, Dean odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się krótkim słodkim pocałunkiem pod moim domem. Wparowałam do domu i nie ukrywam że bardzo zszokowało mnie to, co zobaczyłam. Moja mama na kolanach jakiegoś obcego mężczyzny. Cudownego kolegi z pracy z którym ma tyle zajęć że oczywiście zajmują się w domu papierami i pracą! Nikt nigdy nie zastąpi mi ojca. Dziwię się, że matka w tak szybkim czasie jednak znalazła sobie zastępstwo. Byłam wściekła. Wiem, że może to i dobrze że jest szczęśliwa ale dla mnie to i tak wszystko za szybko, nawet mi nic nie powiedziała! Pobiegłam szybko na górę oburzona i zamknęłam się w swoim pokoju. Mama była uśmiechnięta ale jej mina szybko zmieniła się i była bardzo zaskoczona, a tajemniczy mężczyzna miał kwaśną minę, a na jego twarzy dostrzegłam strach i zdziwienie. Położyłam się na łóżku i zaczęłam głośno słuchać muzyki. Pół godziny później przyszła mama.
-Wiem, że jest Ci ciężko i nie możesz się przezwyczaić do tej sytuacji.. - zaczęła siadając obok mnie na łóżku.
-Ale uwierz mi że teraz jestem szczęśliwa. Czy chciałabyś żeby Twoja mama cały czas była smutna i nie zaznała już nigdy szczęścia? - zapytała ze smutkiem.
-Po prostu nie spodziewałam się, że tak szybko pogodzisz się z odejściem taty, i pocieszysz się kimś innym - szepnęłam.
-Ale ja się nie pocieszam. Jak zauważyłaś często się spotykam z Michael'em ale to też dlatego, że razem pracujemy. Oczywiście przyjaźnimy się w pewien sposób. Może to nawet coś więcej niż przyjaźń ale ja jeszcze nie jestem na to gotowa. Więc nie wdaję się jeszcze w żadne związki bo nie czuje tego. Mi taty też już nikt nie zastąpi, bo nikt nie będzie taki jak on. Ale przecież muszę jakoś zacząć żyć prawda? - zapytała,
-Masz rację mamo, po prostu myślałam że już jesteś z tym mężczyzną ale jeśli tak to wygląda, to przepraszam że byłam taka dla Ciebie.- przytuliłam ją.
Następnego dnia mama zaraz po szkole przedstawiła mi Michael'a. Okazało się że to naprawdę miły facet. Był dwa lata starszy od mamy czyli miał 38 lat. Wysoki, ciemne proste włosy, brązowe oczy, dobrze zbudowany i dosyć elegancki. Przyszedł w niebieskiej koszuli i czarnych spodniach. W ręce miał skórzaną teczkę wypełnioną papierami. Czyli podobnie jak moja mama, tyle że ona raczej miała wypełniony stół w salonie albo torbę.
-Dzień Dobry - powiedziałam zawstydzona.
-Dzień Dobry, jestem Michael i jestem przyjacielem Twojej mamy - powiedział tak, jakby chciał się usprawiedliwić. - Jak wiesz, razem pracujemy i dlatego tak dużo czasu spędzamy razem.. - i po co on się tak tłumaczy? - Pomyślałam.
-Ja jak już wiesz, mam na imię Amy i po wakacjach idę do liceum - uśmiechnęłam się.
-Może zjemy razem obiad? - wtrąciła mama.
Usiedliśmy więc w trójkę przy stole i w sumie, to był jeden z najlepszych obiadów od ostatniego czasu. Było naprawdę fajnie. Michael to bardzo wesoły i radosny facet z ogromnym poczuciem humoru. Co chwilę opowiadał jakieś kawały albo żartował sobie. To dlatego mama go tak lubi! - pomyślałam. Mama co chwilę się śmiała i była naprawdę szczęśliwa. Chociaż w tych momentach kiedy przebywała z Michaelem, bo myślę że jak zostawała sama, to było jej przykro i smutno. Samotność zawsze jest beznadziejna, tym bardziej jak kogoś się straci ... Pomyślałam że może jutro zaproszę Dean'a i przedstawię go mamie. W końcu tyle już się z nim znam, spotykam i w ogóle że chyba mama powinna go wreszcie poznać. Oby go polubiła! Wtedy będziemy mogli razem jechać na wakacje. Chociaż nie jestem pewna, czy się zgodzi, Z drugiej strony mogłaby pobyć sama z Michael'em. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie. Po obiedzie, poszłam do swojego pokoju a mama i Michael zostali razem w salonie i oglądali jakiś film świetnie się przy tym bawiąc, Ja natomiast postanowiłam spotkać się z Rose. Do jej domu, miałam jakieś dwadzieścia minut, Zapukałam i w drzwiach od razu ukazała mi się Rose. Jak zwykle w swoim domowym stroju - szare spodnie dresowe i czarna luźna koszulka wyglądała dobrze.
-Tak dawno Cię nie było! - powiedziała przytulając się.
Weszłyśmy od razu do jej pokoju. Był on dosyć duży. Ściany były w kolorze ciemnej zieleni, a meble z jasnego drewna. Niedaleko okna stało czarne łóżko z bardzo wygodnym materacem, Obok szafka nocna również z jasnego drewna na której była lampka nocna, dwie świeczki i trzy grube książki. W pokoju znajdowały się również dwa duże czarno-białe obrazy. Rose na chwilę wyszła, jednak po paru minutach wróciła z ciastkami i dwiema kawami.
-Opowiadaj jak u Ciebie - zaczęła.
-Muszę Ci się do czegoś przyznać - wyznałam.
-Zabiłaś kogoś? - zaśmiała się.
-Oczywiście że nie - powiedziałam z uśmiechem - Ja Tylko wróciłam do Deana - powiedziałam to i na samą myśl poczułam ciepło na całym ciele i motyle w brzuchu.
-Żartujesz prawda? - powiedziała zdenerwowana.
-Nie. Nie bądź zła, przecież wszystko teraz nareszcie mi się ułoży. - szepnęłam.
-Ułoży Ci się, tak? A wiesz kogo widziałam parę dni temu w kawiarni w naszej galerii w centrum popijającego kawkę? - zapytała groźnie,
-No nie wiem .. - spuściłam głowę.
-Twojego CHŁOPAKA - wybuchła - Mało tego nie był sam, oj nie był. Takie typy nigdy nie są same! Siedział z jakąś dosyć ładną blondynką. Oczywiście wyglądała na starszą niż my, bo wiesz pewnie lubi takie doświadczone ... - zamilkła się widząc moją reakcję...
I jest kolejny rozdział!
Cieszę się niesamowicie <3
Pozdrawiam :*



